Dlaczego nie powinniśmy nadużywać emotikonów w swojej komunikacji.

Czyli krótki poradnik o tym, dlaczego w przypadku emotikonów więcej nie znaczy lepiej.

Emoji jako forma komunikacji

Już od kilku lat emoji jest nierozłączną częścią komunikacji w social mediach. Te, choć nie zawsze uśmiechnięte buźki, a także masa różnorodnych grafik, pozwalają nam przekazywać nasze emocje. Często jednak zdarza się, że marki nadużywają ich podczas tworzenia swojej komunikacji, co nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Czy powinniśmy w takim razie zrezygnować całkowicie z emotikonów w swojej komunikacji?

Oczywiście, że nie, są one bardzo istotne oraz pomocne w naszych działaniach. Nie możemy natomiast dopuścić do sytuacji, kiedy emotikonów używamy jak przecinków i staramy się zobrazować za ich pomocą każde słowo w naszym poście. Stosowanie emotikonów w taki sposób nie tylko sprawia, że nasz tekst staje się mniej estetyczny i gorzej się go czyta, ale także nie wygląda to profesjonalnie.

Takie błędy są dość powszechne między innymi w branży beauty oraz fitness, gdzie często możemy się spotkać z przerostem formy nad treścią i błędnym przekonaniem, że więcej znaczy lepiej. Oto mały przykład:

Jak zrobić to z głową, a przede wszystkim ze smakiem?

Powinniśmy starać się zachować złoty środek pomiędzy treścią pisaną, a naszymi emotikonami. W naszej pracy zazwyczaj wrzucamy emoji co jedno, dwa zdania. Dzięki temu posty, które udostępniamy, nie są chaotyczne i są przyjemniejsze dla oka. Poniżej przykład takiego posta:


Mały tip z naszej strony: jeśli chcecie dodać emoji na końcu zdania, to wstawcie je po kropce.

Zebraliśmy dla Was 5 argumentów, dlaczego nie powinniście nadużywać emoji:

1. Tak jak już o tym wspominaliśmy, takie posty są często bardzo nieczytelne i mogą odrzucić naszych odbiorców od zapoznania się z całą treścią, jaką chcemy przekazać. W końcu nie każdy chce czytać posta, który wygląda mniej więcej tak:

Cześć 👋 kochani! 😍 Dziś 📆 mamy dla Was specjalną 🔥 promocję! 💪 Cały nasz sklep 🏬 przeceniliśmy o 1🅾%‼

Choć przykład jest dość kuriozalny, to raczej każdy z nas spotkał się kiedyś z podobnym postem. Aż oczy bolą, prawda?

2. Niektóre z nich mogą negatywnie wpłynąć na wizerunek marki. Załóżmy, że prowadzimy profil jednego z polskich instytutów – użycie powszechnie znanego emoji bakłażana byłoby w takim przypadku bardzo nie na miejscu.

3. Zbyt duża ilość emotikonów również zmniejsza również emocje, które przekazujemy w naszym tekście. Brzmi to dość paradoksalnie, bo przecież jak emotikony, które służą do okazywania emocji, mogą negatywnie wpłynąć na nasz przekaz emocjonalny? Odpowiedź jest prosta, dla naszego odbiorcy ściana serduszek i uśmiechniętych buziek nie odda emocji w taki sposób, w jaki mogłoby to zrobić proste zdanie: “Jesteśmy zachwyceni!” z jednym dobrze dobranym emotikonem.

4. Nie każdy z emotikonów niesie ze sobą jasno określony przekaz. Część z nich, szczególnie w odpowiednich konfiguracjach może mieć charakter rasistowski albo podchodzić pod nagabywanie seksualne. Algorytm Facebooka potrafi je wychwycić, a efektem tego będzie widoczny spadek zasięgu organicznego naszego posta.

5. No i oczywiście, last but not least, szczególnie wśród młodszych użytkowników social mediów niektóre emoji są odbierane jako okazja do ciętych komentarzy. Mowa tutaj o np. crying emoji, które jest najzwyczajniej wyśmiewane, łącznie z autorem posta, w którym się pojawiło.

Oczywiście używanie ich w odpowiedni sposób ma swoje plusy, a o tym w argumentach poniżej:

1. Wcześniej wspominaliśmy o tym, że nadmiar emotikonów zmniejsza przekaz emocjonalny. Z drugiej strony użycie ich w odpowiedni i nieprzesadzony sposób pomoże nam te emocje nieco podkręcić. W tym przypadku musimy zawsze pamiętać o odpowiednim doborze emotikonu do naszego przekazu.

2. Odpowiednie używanie emotikonów pozwoli nam zwiększyć zaangażowanie naszych odbiorców. Użycie emoji w poście często nadaje mu mniej oficjalny ton i zmniejsza dystans między marką a odbiorcą. W takim przypadku nasi obserwatorzy będą bardziej skłonni do wejścia w interakcje i pozostawienia komentarza.

3. Są one dobrym urozmaiceniem, ale przypominamy, że w tym przypadku więcej nie znaczy lepiej! Odnosząc się do argumentu przeciw, który mówił o tym, że ich nadmiar sprawia, że posty są nieczytelne, tak ich niedobór również działa na niekorzyść, szczególnie w przypadku długich postów. Ściana tekstu bez odstępów i akapitów nie zachęca do przeczytania całości. Sprytnie wkomponowane emotikony pomogą nam nie tylko zachęcić do zapoznania się z całością, ale też wskazać, o czym może mówić dany fragment tekstu.

4. Dzięki nim możemy wzmocnić nasze CTA, emoji świetnie przyciągają uwagę, więc warto zastosować je przy nim. Możecie przetestować to w swoich kampaniach i dać nam znać jakie efekty osiągnęliście.

5. Wisienką na torcie może być kreatywne użycie emoji w swoich postach. Za ich pomocą możemy ułożyć jakiś rebus albo zagadkę. Jest to jedna z niewielu sytuacji, kiedy użycie sporej ilości emotikonów jest wskazane. Dobrze przygotowana łamigłówka zachęci naszych odbiorców do wzięcia udziału w zabawie i zostawi pozytywne wspomnienia związane z marką.

Skoro już wiemy, z czym to się je, to pozostaje jeszcze jedno pytanie. Skąd brać te emotikony, pracując na komputerze?

Oczywiście możemy włączyć sobie Facebooka i zacząć coś pisać lub komentować, albo po prostu wejść na Messengera. W obu przypadkach znajdziemy tam opcję wyboru emoji, gdzie po znalezieniu tych, które nas interesują, możemy je przekopiować, ale są łatwiejsze, a przede wszystkim szybsze rozwiązania!

W Internecie jest masa stron, na których znajdziemy banki emotikonów, wystarczy wpisać w Google “Facebook emoji”. Z naszej strony możemy polecić tą: https://pl.piliapp.com/facebook-symbols/wystarczy kliknąć na wybrany emotikon, a zostanie on automatycznie skopiowany i później wystarczy go tylko wkleić w miejsce docelowe.